Na pozór wydawać by się mogło, że ze swoimi słabościami należy walczyć, by je pokonać. Cień – to wszystko, co w nas nieuświadomione. Zatem jeśli walczysz ze swoim cieniem, to tak, jakbyś walczył ze sobą. A walka z samym sobą do niczego dobrego nie prowadzi.

Zatem jakie są kolejne kroki, aby nad swoimi słabościami zapanować? W pierwszej kolejności trzeba je sobie uświadomić, czyli zauważyć, że się je posiada. Jednak zauważenie swoich wad, słabości, czy nieciągłości nie oznacza, że mamy się za nie karać, biczować lub odczuwać wyrzuty sumienia. Posiadanie nieciągłości nie ma nic wspólnego z sumieniem. Wynikają one bowiem z programów, które nam narzucono lub sami sobie nieświadomie narzuciliśmy. Umysł bardzo łatwo jest zaprogramować, zwłaszcza jeśli robi się to systematycznie. Na szczęście można go też przeprogramować, czyli w miejsce starego programu, którego już nie chcemy, bo widzimy, że nie jest dla nas korzystny – możemy wprowadzić nowy program – wybrany przez nas. Można to robić na przykład przy pomocy odpowiednio sformułowanych i często powtarzanych afirmacji lub sugestii hipnotycznych. Wcześniej jednak koniecznie trzeba zaakceptować w sobie swój cień – taki, jaki jest. A żeby go zaakceptować, trzeba go zrozumieć. Warto przede wszystkim zrozumieć przyczyny naszych słabości. To, co często nazywamy naszymi wadami lub błędami może wynikać na przykład z naszej traumy z dzieciństwa lub z okresu prenatalnego albo nawet z traum rodowych. Wszystko ma swoją przyczynę i nie należy szukać czyjejś winy, tylko właśnie przyczyny.

Cieniem może być na przykład żal, lęk, gniew, złość i inne niskowibracyjne emocje, skumulowane w umyśle i powodujące blokady w ciele. Nie uwolnienie tych emocji z reguły prowadzi do choroby, dlatego tak ważne jest uświadomienie ich sobie i uwolnienie. Uwalniać je można na różne sposoby. Jednym z najprostszych sposobów jest uwolnienie tych skumulowanych emocji poprzez oddech, a dokładniej – poprzez wydech. Wydychając powietrze w sposób świadomy i z odpowiednią intencją, możemy pozbyć się wszystkiego co w sobie mamy, a co nam już nie służy. Przy czym ważne jest, by nie obwiniać nikogo, ani też siebie samego, za te emocje. To nie jest niczyja wina, że czujemy lęk, czy gniew. Mamy prawo odczuwać te emocje i nie ma w nich nic złego, chodzi tylko o to, by nas nie blokowały i by nam nie szkodziły. Dlatego najpierw je trzeba zaakceptować, a potem uwolnić lub transformować w ich przeciwieństwo.
Emocje uwalniać można nie tylko poprzez wydech, ale jest też wiele innych sposobów – na przykład poprzez sztukę, taniec, bębnienie, śpiew, a nawet krzyk. Oczywiście nie chodzi o to, żeby krzyczeć na kogoś, bo wtedy mamy zagwarantowane, że osoba ta weźmie ten krzyk do siebie i będzie przekonana, że są to pretensje skierowane pod jej adresem. Można jednak wykrzyczeć się w lesie lub w innym miejscu, gdzie nikogo oprócz nas nie ma. Można też swoją złość, żal, gniew, czy inne emocje przelać na papier, a następnie go spalić. Innym sposobem jest ruch, wysiłek fizyczny, bieganie, jakikolwiek sport, czy choćby zwykły spacer. Każde nasze działanie, tak jak i każda nasza reakcja na sytuację, jest wynikiem naszej decyzji. To my zatem dokonujemy wyboru odnośnie naszych poczynań i to my jesteśmy za nie odpowiedzialni. Jeśli świadomie przyjmujemy odpowiedzialność za nasze reakcje i działania – automatycznie wychodzimy z programu kata i ofiary. Wtedy już nikogo nie musimy obwiniać – ani innych ludzi, ani samych siebie. Wtedy też rozumiemy, że obwinianie w niczym nie pomaga. Tym, co pomaga najbardziej jest zrozumienie, akceptacja, przeprogramowanie umysłu i ewentualne rozładowanie emocji, ale w taki sposób, by nikomu nie szkodzić.

Cieniem może być nie tylko emocja, ale też jakiś określony sposób reagowania na daną reakcję – ciągle w ten sam sposób, co powoduje, że sytuacja ta ciągle powtarza się – niemalże w identyczny sposób. Jeśli chcemy, aby zmieniły się okoliczności i sytuacje – musimy zmienić nasze reakcje. Nasze reakcje często wynikają z określonego programu w umyśle. Jeśli uświadomimy sobie ten program, to już mamy możliwość zareagowania inaczej. Wystarczy tylko chcieć zmiany, a za tą wolą pójdzie odpowiednie działanie. Natomiast konsekwencją zmian naszych reakcji i działań będzie zmiana okoliczności i sytuacji. To najprostszy sposób, aby wyjść z błędnego koła rutynowych reakcji naszych, jak i działań ze strony otoczenia. Zmiana wewnątrz każdego z nas jest punktem wyjścia do zmiany na zewnątrz. Jest też gwarantem rozwoju i niezbędnikiem na drodze do sukcesu. To prawdziwa sztuka życia. Wymaga starań, ale te starania opłacą się – prędzej czy później zauważymy korzyści z nich wynikające.